Sesja narzeczeńska jako wstęp do fotografii ślubnej

Aga z Danielem znaleźli mnie na jakimś portalu ślubnym i zaczepili z zapytaniem o wolny termin. Ważne dla mnie jest abyście na 100 % byli przekonani, że jestem dla Was właściwym wyborem i mam w zwyczaju umawiać się z Wami na pogadanie na kawie. Padło na Starbucksa i kawę dyniową i że ten ślub zrobimy razem, bo tak fajnie nam ze sobą było. Zdjęcia zdjęciami, ale za wszystkim stoi człowiek i uważam, że musi być nam po drodze – bo co jak co- ale ślub to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu i powinniście mieć spokojną głowę, że nic nie zawiedzie, a na pewno  nie fotograf 🙂

Sesja narzeczeńska w paprociach czyli w zielone gramy

Przy tej dyniowej kawie urodził nam się pomysł by spotkać się jeszcze na zdjęciach mniej formalnych, czyli na sesji narzeczeńskiej. Nie szukaliśmy w związku z tym spektakularnych miejscówek, bajecznych widoków- bo przecież nie o krajobrazy w tym chodzi, ale o relacje, bliskość, intymność, a to wszystko może się dziać u was na podwórku za płotem 🙂 Umówiliśmy się wiec na podwórku nowo powstającego domu i poszliśmy na spacer. Lubie z Wami łazić, gadać i przy okazji szukać kadru wartego zapisania . To szwendanie się zaprowadziło nas na jakieś opuszone ogródki, zapomniane domki letniskowe gdzie zamiast piaskownicy i dziecięcej huśtawki rozgościła się dzika roślinność z przewagą gigantycznych paproci i w to mi graj 🙂

Tutaj kilka fotografii z owego spaceru, zapraszam serdecznie!