Sesja narzeczeńska Gdańsk, czyli doskonały wstęp do reportażu ślubnego

Sesja narzeczeńska w Gdańsku jako wstęp.

Jako fotograf ślubny osobiście lubię rozdziały. Kolejne części długiej, spójnej historii. Jeden kończy się jakimś określonym finałem, kolejny za wstęp – ma właśnie ten niepowtarzalny finał poprzedniego. Doskonałym przykładem takiego rozdziału – jest sesja narzeczeńska w Gdańsku.

A może to bardziej prolog, niż rozdział?

Prolog, zdecydowanie.

Wszystko zależy od punktu widzenia, bez wątpienia. Sposób postrzegania sesji narzeczeńskiej jest mocno indywidualny i najprawdopodobniej nie jestem w stanie nawet wymienić wszystkich możliwości takiego spojrzenia. Nikt nie jest w stanie. Każda historia to inne perspektywy.

Sesja narzeczeńska to najczęściej pierwsze wspólne spotkanie Pary i Fotografa. To niemal „być albo nie być” dla Waszej dalszej relacji. Przebieg, atmosfera i efekty sesji zdjęciowej narzeczeńskiej decydują o tym, czy spotkacie się z tym właśnie fotografem później w dniu ślubu. Naprawdę stosunkowo często Pary Młode dopiero po sesji narzeczeńskiej podejmują decyzję o tym, czy dany fotograf będzie towarzyszył im podczas ślubnej uroczystości.

Jeśli czujecie się swobodnie.

Jeśli uśmiechacie się naturalnie.

Jeśli rozmawiacie z przyjemnością.

Jeśli zdjęcia Was zachwycają i każde jest Waszym ulubionym.

To nic innego, jak znaki. Niosą Wam szalenie cenną informację: to jest fotograf, który powinien Wam wtedy towarzyszyć. Między fotografem a fotografowanymi – wręcz niezbędna jest tzw. chemia. Ten czas ma być dla Was przyjemnością, ma stać się bazą pod tylko i wyłącznie przyjemne wspomnienia. Macie się bezproblemowo dogadywać, nie ma tutaj miejsca na niedomówienia czy negatywne emocje.

Wasz fotograf ślubny to Wasz kompan na dobre i złe momenty.

Ale nie kadry! 😉

I ja to doskonale rozumiem. Uwielbiam sesje narzeczeńskie z parami zakochanych, którzy później stają się „moimi” Parami Młodymi. Ba! Z parami, które później wracają z dodatkowym słodkim bagażem i możemy wspólnie stworzyć naturalną, lifestylową, absolutnie niestylizowaną… sesję ciążową!

To właśnie kolejne rozdziały, kolejne epizody. Najpierw fotografuję pierścionek zaręczynowy i emocje. Później suknię ślubną i przysięgę. W końcu rodzinę, której początek dał tamten pierścionek zaręczynowy. Czyż to nie piękne?

Privacy Preference Center